Dziś bardzo ważny post, podyktowany niestety sporą ilością spotykanych nierzetelnych sprzedawców.
Kupując dziś auto, trzeba być bardzo czujnym, tym bardziej, że to na kupującym->leasingobiorcy leży obowiązek sprawdzenia pojazdu przed jego zakupem.
Spotkałem w swojej historii tak wielu nierzetelnych sprzedających i widziałem tak wiele historii wręcz „nie do uwierzenia„, że mógłbym z tego wszystkiego napisać książkę, a nie poradnik 
Co może jednak nie jest złym pomysłem….? 
Poniżej dołączam zbiór naszego KNOW-HOW, które powstało na podstawie wielu różnych przypadków. Wiele z poniższych zapisów, to podstawa w sprawdzeniu auta – niestety, nawet tak podstawowy element, jak jazda testowa przed zakupem (w przypadku auta używanego) jest pomijany przez kupujących!
Ale do sedna – zaczynam od jednego z elektryzujących i świeżych „doznań”.
Case study:
Dla naszych Klientów przed wprowadzeniem wniosku o leasing dzwonimy do sprzedających, by „wypytać” o parę niezbędnych informacji do leasingu, czy ogólnie zapytać o historię auta.
Oto skrót mojej ostatniej rozmowy telefonicznej ze sprzedającym – pięknie obrazuje „mentalność” niektórych sprzedawców
:
-JA: przedstawiam się, pytam czy ogłoszenie aktualne [..]
-Sprzedający: „Aktualne, chociaż ktoś sobie załatwia już leasing. Szczerze wątpię, że go otrzyma, skoro auto jest do naprawy/lakierowania…”
-JA: zdzwiony pytam: „Co jest do naprawy?” – w treści ogłoszenia żadnej informacji o szkodach, ani tym bardziej nie jest opisane, że auto właśnie teraz jest do naprawy….
-S: (gościu się unosi
) „No nie widzi Pan!? Przecież zderzak jest matowy, a nie jak reszta lakieru – błyszczący!”
-JA: „To auto jest po szkodzie?” (chciałem doprecyzować, że to był wypadek, a nie obcierka na parkingu)
-S: „Tak”
-JA: „Jaka była wartość naprawy?” (to ważne, czy nie było tzw. „całki” mając na uwadze wartość naprawy do jego aktualnej ceny – wówczas nie otrzymamy finansowania na to auto)
-S: „Nie wiem, bo ja je kupiłem jako uszkodzone i trochę naprawiłem”
-JA: „A chociaż auto jest z polskiego salonu, jak napisane jest w ogłoszeniu?”
-S: „Proszę Pana, przecież nie pisałbym głupot w ogłoszeniu!”
-JA: „No ale w ogłoszeniu jest napisane „stan: nieuszkodzony” i nie ma informacji o tym, że auto jest po szkodzie…”
Tu się kończy nasza rozmowa. <kurtyna>
Tak więc zapraszam do dalszej lektury 
1) Co powinno zwrócić Twoją uwagę podczas zakupu auta?
Zacznę od kilku wskazówek, czyli co powinno zwrócić Twoją uwagę podczas rozmów ze sprzedającym, czy oględzin auta oraz o co warto zapytać – koniecznie w drodze wiadomości mailowej.
Jako wyjaśnienie podam przykład:
-
handlarz kupuje auto bez sprawdzenia (np. jedzie do Niemiec i kupuje auto z placu)
-
nie znając historii, nie sprawdzając w ASO – sprowadza je do Polski
-
wystawia ogłoszenie jako „pewne auto”
W wielu takich przypadkach sprzedający nie ma żadnego pojęcia o historii pojazdu czy o jego aktualnym stanie technicznym.
Oczywiście mogą istnieć wyjątki, że jakiś sprzedawca swoje auta sprawdza, ale jest to jednak rzadkość.
Mieliśmy też przypadek sprzedawcy, który z wieloma wykrzyknikami podkreślał w treści, że sprzedawane przez niego auta są bezwypadkowe!
Sprawdziliśmy kilka aut z jego ogłoszeń – każde jedno było po szkodzie!
Co dodatkowo zwróciło naszą uwagę przy tej transakcji:
-
sprzedający kategorycznie nie chciał, by leasing był robiony przez nas. I nie chodziło o to, że uzależniał od tego cenę – Klient był zdecydowany na współpracę z nami nawet pomimo „wyższej” ceny przy leasingu zewnętrznym
-
Sprzedający narzucał „swojego znajomego” oraz był bardzo – delikatnie mówiąc – opryskliwy w rozmowach ze mną – jak się później okazało, wiemy dlaczego….
Co ciekawe, takie zapisy pojawiają się często dopiero na fakturze sprzedaży, gdy mamy już dograny leasing, ale to też powinno zwrócić uwagę.
To jest niestety częsty precedens: przy sprowadzeniu auta bardzo często rocznik jest zawyżany, czyli np. rejestrujemy auto jako rocznik 2023, a zostało wyprodukowane w roku 2022.
Co to powoduje:
Gdy Leasingodawca to wychwyci, będzie wymagał skorygowania błędu w dowodzie rejestracyjnym. Sprzedawca (jeśli zechce to zrobić) będzie musiał przedstawić jakiś dokument od producenta potwierdzający, że rocznik jest jednak niższy.
Samą adnotację w Wydziale Komunikacji uzyska z reguły „od ręki”.
-
przy autach z USA łatwo to sprawdzić, wystarczy spojrzeć na naklejkę z numerem VIN
Zupełnie nie możesz na to zwracać uwagi, ponieważ jeśli ktoś chce zataić historię pojazdu, może wybrać dowolne oznaczenie auta z dostępnych opcji w ogłoszeniu, w tym właśnie oznaczyć auto jako „nieuszkodzone”.
Pisałem o tym na wstępie – patrz moja dzisiejsza rozmowa ze sprzedającym.
Ponadto, jeśli sprzedający kupił auto bez jego weryfikacji, sam może nawet nie znać stanu technicznego pojazdu.
Niestety, jeśli sprzedający sam nie zaznaczy, że auto jest po wypadku, może po prostu tą informację pominąć!
Ponadto, jeśli sprzedający kupił auto bez jego weryfikacji, sam może nawet nie znać historii wypadkowej pojazdu.
Pisałem o tym na wstępie – patrz moja dzisiejsza rozmowa ze sprzedającym.
Gdyby jednak okazało się, że auto było po szkodzie, co sprzedający zataił, warto mieć numer ogłoszenia, w którym np. zawarta była informacja o „bezszkodowości”.
Oczywiście to na potrzeby ewentualnego, przyszłego sporu.
Jeśli cena ogłoszonego auta jest ceną niższą, niż cena rynkowa wskazana przez Otomoto, zwróć uwagę na możliwe ukryte
problemy.
Niby drobnostka, co nie? 
Otóż…nie.
Na OLX możesz dodać ogłoszenie bez numeru VIN, na OTOMOTO jest ono wymagane. A mając numer VIN możesz sobie sprawdzić auto…
Więc jak ktoś świadomie chce oszukać, to doda ogłoszenie tylko na OLX.
Oczywiście są tacy, którzy dodają ogłoszenie tylko na OLX, bo jest taniej. Nie chcę tutaj szufladkować wszystkich jednakowo.
Z kolei Twojej czujności niech nie uśpi fakt, że kupujesz auto np. od jednego z polskich dealerów, który sprzedaje auta używane (czyli ma salon aut nowych i dodatkowo używanych).
Mieliśmy już przypadki zatajenia historii szkodowej auta przez dealera, który sprzedawał auto ze swojej sieci dealerskiej….
Ponadto, niektórzy dealerzy kupują auta zza granicy (np. z Niemiec) na zasadzie „wymiany dealerskiej” – takie auto przyjeżdża do Polski jako niezarejestrowane, tak więc przed zakupem możesz nawet nie mieć okazji, by się takim autem przejechać!
Tym samym nie jesteś w stanie dokładnie sprawdzić stanu technicznego auta.
Przede wszystkim o historię szkodową auta, ewentualne naprawy, częstotliwość wymiany oleju wraz z filtrami, czy o listę wyposażenia dodatkowo. Równie ważnym pytaniem jest ustalenie, co aktualnie wymaga naprawy.
Warto pytać tylko i wyłącznie drogą mailową, ponieważ wiadomość mailowa jest po to, aby mieć dowód „na przyszłość”. Rozmowa telefoniczna nie za bardzo uchroni Ciebie przy ewentualnym sporze sądowym.
Czyli brak numeru VIN, brak numeru rejestracyjnego, czy brak daty 1-szej rejestracji – zatajanie takich informacji i brak żadnej z nich w ogłoszeniu prawie zawsze oznacza zatajanie historii szkodowej auta (mówię tutaj z mojego doświadczenia).
2) Jak możesz sprawdzić auto przed zakupem
Przede wszystkim – sugerujemy sprawdzić auto zawsze przed zakupem, niezależnie od ceny pojazdu czy od faktu, że auto sprzedaje dealer.
Oto zupełnie podstawowe możliwości sprawdzenia auta przed zakupem:
Jest na rynku kilka dużych firm, które oferują sprawdzenie pojazdu w prosty, szybki sposób: płacę jakieś 60-70 zł i otrzymuję po chwili na maila raport w PDF o swoim pojeździe.
Jest to zupełnie podstawowe sprawdzenie pojazdu, które nie może być uznane za wystarczające
Przerobiłem to na własnym przykładzie, dlatego opisuję dla Was same konkrety
:
-
raport nie wskazuje prawdziwego roku produkcyjnego – jeśli auto zostało wyprodukowane np. w roku 2024, ale zarejestrowane w Polsce błędnie jako rocznik 2025, to raport zaciągnie z CEPIKu 2025 rok produkcji, zamiast właściwego 2024
-
brak realnego wskazania przebiegu auta – raport zaciąga informacje o przebiegu albo z odczytów serwisowych albo z kontroli policyjnych. Przykład: osobiście kupowałem auto z przebiegiem 10.000 km, wykupiony raport wskazał… 15 km
-
wybiórcza weryfikacja, czy auto zostało skradzione – w moim raporcie napisano, że „Zakończono sprawdzanie skradzionych pojazdów w policyjnej bazie danych: Czechy Rumunia Słowenia Węgry Włochy Słowacja Szwecja Kanada”. A co z resztą krajów europejskich? Co z polskim rejestrem…?
-
uszkodzenia pojazdu – raport wyszczególni tylko takie uszkodzenia, które albo zostały zgłoszone do ASO albo do ubezpieczyciela. Naprawy poza ASO i poza autocasco oczywiście nie pojawią się w raporcie.
Tu warto wiedzieć, że na stacji diagnostycznej sprawdzicie głównie zawieszenie, ewentualne wycieki i tym podobne kwestie mechaniczne.
Rzadko kiedy możliwe jest podłączenie i sprawdzenie auta po podłączeniu do komputera, zwłaszcza jeśli nie umówisz wcześniej terminu badania na stacji, tylko oglądając auto nagle pojedziesz je sprawdzić.
Nie wspominając o oględzinach w późnych godzinach, czy w weekend….
To ważna czynność, choć niestety znam przypadki, gdzie auto tuż przed oględzinami i sprawdzeniem miało kasowane błędy…
Można np. umówić wizytę w ASO, umówić ze sprzedającym np. 2h na oglądanie auta, po czym w trakcie wizyty powiedzieć, że jedziemy na sprawdzenie do ASO – choć to już jest konkretne podejście sprzedającego 
Rzeczoznawca może być narzucony przez leasingodawcę – nie broń się przed tym. Zapłacisz 300-600 zł netto, ale masz potwierdzenie i wartości auta i jego stanu w zakresie powłoki.
A jeśli rzeczoznawca nie jest narzucony przez leasingodawcę, możesz zlecić wycenę we własnym zakresie. Pamiętaj jedynie, aby wybrać licencjonowanego rzeczoznawcę.
Tu jeszcze zaznaczę, aby zapytać kilku rzeczoznawców o zakres takich oględzin. Bo co ciekawe, niektórzy twierdzą, że „nie mogą nawet odpalić samochodu” podczas oględzin…
Możecie się zdziwić, ale część Klientów nie jeździ autami przed ich zakupem….
A jazda próbna po pierwsze może Wam ukazać wady mechaniczne (jak np. to, czy auto w ogóle jedzie prosto).
Ponadto, zdarzało się, że sprzedający (przypis red. „oszukujący”
) nie chciał dopuścić za wszelką cenę do jazdy próbnej, grając rzekomymi ciągłymi oględzinami innych „pewnych” kupców…
Pamiętaj:
Zarówno przy klasycznym leasingu operacyjnym i przy formach finansowania, gdzie to Ty jesteś właścicielem auta (pożyczka leasingowa lub kredyt samochodowy) – Leasingodawca nie weryfikuje pojazdu od strony stanu technicznego.
Zgodnie z zapisami Ogólnych Warunków Leasingowych wszystkich firm leasingowych z polskiego rynku, to na Leasingobiorcy leży obowiązek sprawdzenia pojazdu.
Co ciekawe, tylko nieliczne instytucje leasingowe sprawdzają historię szkodową pojazdu np. w UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny)…
To bardzo dobra alternatywa dla wyjazdu z własnym mechanikiem. Zlecasz firmie zewnętrznej sprawdzenie auta. Ekspert jedzie na miejsce (nawet na drugi koniec Polski), robi bardzo dużo zdjęć (nawet ok 100), mierzy lakier, podłącza komputer, robi jazdę próbną i wysyła raport PDF w 24-48h.
Niestety, choć brzmi świetnie, to ta forma także ma swoje wady – przekonaliśmy się o tym na przykładzie jednego z naszych Klientów.
Auto po gruntownym sprawdzeniu przed zakupem przez jedną z wiodących firm i tak okazało się wadliwe – poważna usterka po 30 minut od wyjazdu z placu komisu… Po zgłoszeniu reklamacji do firmy sprawdzającej auto odpowiedzieli, że raport i tak zawiera przybliżone wartości – jak np. 55% zużycia klocków hamulcowych, bo oni ich….nie mierzą.
Zanim pobierzesz płatne raporty, warto sprawdzić historię pojazdu w darmowej bazie rządowej CEPIK.
Do sprawdzenia historii auta niezbędne jest posiadanie trzech informacji:
-
data pierwszej rejestracji
-
numer rejestracyjny
-
VIN.
Raport pokaże przede wszystkim różne daty, ale też zmiany właścicielskie, „anomalie w przebiegu”, czy daty przeglądów.
Od weryfikacji danych w tym raporcie powinno się rozpocząć weryfikację pojazdu używanego przed zakupem!
Auto może być w świetnym stanie, ale jeśli ciąży na nim zastaw, to sfinansowanie jest niemożliwe, a zakup za gotówkę jest ryzykowny (można stracić auto bez odzyskania swoich środków).
Warto sprawdzić, czy auto nie figuruje w rejestrach jako zabezpieczenie długu. Rejestr zastawów sądowych wymaga opłaty i trochę trwa jego sprawdzenie, ale rejestr zastawów skarbowych można łatwo, bezpłatnie i samodzielnie sprawdzić na rządowej stronie:
-
Weryfikacja w GoogleJeśli natrafiłeś na ogłoszenie auta sprowadzonego – zwłaszcza z USA, koniecznie należy sprawdzić skalę uszkodzenia przed naprawą. Często można trafić na archiwalne ogłoszenie licytacji tego samego auta z innym przebiegiem lub zdjęcia rozbitego wraku na aukcji w USA/Kanadzie. Jest to bardzo ważne, ponieważ przy znacznym uszkodzeniu firmy leasingowe nie sfinansują pojazdu.„Znaczne uszkodzenie” dużo nie mówi, ale tutaj ja wstępnie oceniam na oko, czy dane auto możemy próbować sfinansować. Mam na tyle duże doświadczenie, że bardzo trafnie potrafię ocenić, czy mamy szansę sfinansować auto i do tego w której instytucji leasingowej będzie to możliwe.

3) Bardzo bardzo ważne – nasze zalecenie:
Każdemu Klientowi zalecamy to samo:
1) Zróbmy najpierw decyzję leasingową na dany pojazd
2) Dopiero po uzyskaniu decyzji proszę sprawdzić auto, jechać, obejrzeć, negocjować cenę
W ten sposób wielu naszych Klientów oszczędziło czas, bo np. podczas procedury leasingu wyszło, że auto jest po poważnej szkodzie przekraczającą „całkę”….
Dziękuję za przeczytanie mojego postu! 
Jeśli jest dla Ciebie wartościowy, bardzo proszę o „lajka„
To dla mnie wskazówka, że warto dodawać więcej takich treści!
PS Zaznaczę jeszcze i proszę mieć na uwadze, że post ma za zadanie zwiększyć świadomość przy zakupie auta i zawiera tylko podstawowe i przybliżone sposoby sprawdzenia pojazdów.
Finansia: współpraca z nami, to:
Sprawdź opinie o nas w Google i nasze realizacje:
-
wpisz w Google: FINANSIA lub FINANSIA Sp. z o. o.